
Jednym z ważnych elementów każdych zawodów międzynarodowych poza wspólną rywalizacja o medale w duchu fair play jest wzajemna integracja uczestników z różnych krajów świata. To przełamywanie barier, ale również nauka o innych narodowościach i ich podejściu do tej dyscypliny sportowej.
Wymiana kulturowa to stały element zetknięcia się ze sobą osób z różnych stron świata. Młodzi ludzie mogą za pomocą nie tylko rozmowy, ale i obserwacji zobaczyć jak wyglądają przygotowania do występów i specyfika pracy sportowca tej dyscypliny z zupełnie innej perspektywy - pod kątem jego pochodzenia i charakterystyki kulturowej.
O spotkaniu kultur podczas wyjazdów międzynarodowych opowiedziały co nieco Weronika Pękul - zawodniczka i trenerka z klubu Cheerleaders Iskra Łochów i Paulina Nędza z Three Stars UKS Trójka Łochów, które mogły doświadczyć takich spotkań m.in. na Mistrzostwach Europy czy Świata.
Na czym w ogóle polega ta wymiana kulturowa?
Podczas zawodów drużyny inspirują się wzajemnie elementami choreografii, okrzykami lub innymi doświadczeniami sportowymi. Inspirują się również wzajemnie przekazując informacje o swoim pochodzeniu i kulturze pozwalając poznać siebie z ciekawej, ludzkiej i prywatnej strony. Są gadżety/pamiątki jakimi zawodnicy z różnych krajów obdarowują się w tym celu między sobą wzajemnie.
- Taka wymiana kulturowa polega przede wszystkim na tym, że organizowane są zawody międzynarodowe, m.in. Mistrzostwa Świata czy Europy, podczas których mamy okazję spotkać zawodników z różnych krajów. Podczas takich zawodów możemy zobaczyć też, jak różnie cheerleading wygląda w poszczególnych krajach. - mówi Paulina Nędza.
Jak dodaje zauważalne są różnice: m.in. w stylu choreografii, doborze muzyki, strojach, okrzykach czy sposobie kibicowania. Zawodnicy na miejscu mogą obserwować, jak inne drużyny przygotowują się do startu, jak wygląda ich rozgrzewka i jaka atmosfera panuje w ich ekipach. - Poza samą rywalizacją jest też dużo okazji do integracji – wspólne zdjęcia, rozmowy, tańce czy zabawy z zawodnikami z innych państw.-opisuje ten proces Paulina.
- Wymiana kulturowa na zawodach polega po prostu na wymienianiu się gadżetami z zawodnikami z innych krajów. Wymiana to czysta integracja. - mówi Weronika Pękul.
Te chwile mają swój specjalnie zarezerwowany czas i miejsce na wszystkich zawodach. Najczęściej odbywa się na końcu po występach wszystkich drużyn. Jak dodaje Weronika wtedy też schodzi z nich stres i mogą spokojnie porozmawiać podczas cultural exchange.
- Dajemy sobie nawzajem wszystko, co kojarzy się z danym krajem. - dodaje.
Wśród tych gadżetów zawodniczki wymieniają np. najbardziej popularne przypinki, które - jak opisuje zawodniczka Paulina - często są własnoręcznie przygotowywane i zawierają różne teksty motywacyjne. To także kokardki, koszulki, bransoletki czy breloczki, magnesy, okulary, a czasem nawet lokalne słodycze.
- Ja na zawody zawsze zabieram ze sobą m.in. polskie przypinki, magnesy czy okulary. A z najciekawszych rzeczy, jakie sama dostałam? W tamtym roku udało mi się wymienić na przykład szalik ze Szwecji, który jest dla mnie super pamiątką. - wspomina Weronika Pękul.
Sport łączy - również międzynarodowo. Mimo barier
Jak może łączyć ludzi niezależnie od języka i pochodzenia? Co było dla zawodniczek jako drużyn z Polski najtrudniejsze w kontakcie z osobami reprezentującymi inną kulturę? Jak pokonywały m.in. barierę językową?
- Myślę, że sport jest wyjątkowy właśnie dlatego, że wiele rzeczy można przekazać bez używania słów. W cheerleadingu szczególnie widać to podczas wspólnej zabawy, wykonywania elementów czy kibicowania sobie nawzajem. Nawet jeśli nie znamy dobrze języka, to emocje i radość ze sportu są takie same. Na początku oczywiście bariera językowa może być stresująca. Czasami trzeba posługiwać się bardzo prostym angielskim, gestami albo nawet tłumaczem w telefonie. Z czasem jednak człowiek nabiera odwagi i przestaje się przejmować tym, czy mówi idealnie. Najważniejsze jest to, że druga osoba również chce się porozumieć. - mówi zawodniczka Paulina.
Dla Weroniki Pękul bariera językowa w sporcie wcale nie jest tak duża, jak mogłoby się wydawać. Na międzynarodowych zawodach dla większości osób język angielski jest na tyle komunikatywna i podstawową formą dialogu, że nie sposób się nie dogadać, a w trudnościach zawsze znajdzie się ktoś pomocy z drużyny, by pomóc coś wspólnie przetłumaczyć.
- Sport skutecznie zatraca wszelkie różnice, bo ostatecznie język schodzi na dalszy plan. Bez względu na pochodzenie czy kraj, z którego jesteśmy, łączy nas dokładnie ta sama pasja, te same emocje oraz uniwersalne zaangażowanie, które wszyscy rozumiemy bez słów. - dodaje.

Pierwsze prywatne wrażenia - liczy się otwartość
Jakie były pierwsze wrażenia Polek po spotkaniu zawodników z innych krajów podczas imprez międzynarodowych? Paulina Nędza mówi o ekscytacji. Również dlatego, że niektóre osoby dotąd były im znane tylko z social mediów, a na wyjeździe mogą zobaczyć je wreszcie na żywo.
- Nagle widzi się osoby z różnych stron świata, które przyjechały w dokładnie tym samym celu – żeby rywalizować, ale też żeby wspólnie przeżywać swoją pasję. Bardzo często kontakt zaczyna się od uśmiechu, przywitania, pytania o kraj albo drużynę i wspólnego zdjęcia. Później rozmowa sama się rozwija. - dodaje.
Weronika mówi z kolei tak:
-Pierwsze spotkanie z reprezentantami innych krajów to ogromna dawka energii i ciekawości. Podczas zawodów miałam okazję poznać m.in. dziewczyny z Grecji, Korei i Brazylii oraz chłopaków z Meksyku. Najlepszą przestrzenią do tego było właśnie Exchange Party, gdzie w luźnej atmosferze mogłam poznać ich i wymienić się z nimi nie tylko gadżetami ale też kontaktem do siebie.
Czego jako zawodnik i drużyna można nauczyć się o kulturach innych krajów dzięki udziałowi w zawodach? Czy da się zauważyć jakieś istotne różnice kulturowe między reprezentacjami różnych państw? Paulina widzi bardzo wiele podobieństw: zwłaszcza pod kątem emocji - stres przed występem czy radość po nim jest jednakowy na całym cheerleadingowym świecie.
-Międzynarodowe zawody dają super okazję, żeby zobaczyć, jak różni jesteśmy na co dzień. W mojej pamięci zapadł występ Meksyku chłopaki i dziewczyny podczas swojego cheer and chant wparowali na matę w wielkich, tradycyjnych sombrero. Wyglądało to genialnie i od razu było widać ich meksykańską dumę i luz.- opowiada Weronika.
- Ciekawe jest również to, jak różnie zawodnicy podchodzą do samej atmosfery zawodów. W niektórych krajach grupy są bardzo ekspresyjne i otwarte, a w innych bardziej spokojne i zdystansowane. Dzięki takim spotkaniom możemy lepiej poznać te różnice i zobaczyć, jak wiele różnych kultur i sposobów bycia łączy się w jednej międzynarodowej społeczności cheerleadingowej. - dodaje Paulina.
Dobrym doświadczeniem dla Weroniki Pękul było również porównanie codziennej rutyny i przygotowań przed występem. Widać to w różnicy w indywidualnych nawykach, okrzykach, sposobach na pokonanie stresu.
- Najbardziej zaskoczyło mnie to, jak szybko te wszystkie zupełnie różne światy zaczynają ze sobą grać i jak łatwo odnaleźć w tym wszystkim wspólny język. - mówi.
Na takich zawodach europejskich czy światowych można dostrzec różnice w stylu treningu lub podejściu do cheerleadingu w innych krajach. Czy obserwowanie zagranicznych drużyn wpłynęło na podejście do sportu polskich zawodniczek?
Jak podkreśla Paulina Nędza każda drużyna ma swój własny styl i sposób podejścia do cheerleadingu, a podglądanie zawodników z zagranicy jest inspirujące i pozwala na podpatrzenie rozwiązań, których dotąd dana drużyna nie wykorzystywała.
- Czasami wystarczy zobaczyć inną choreografię czy sposób wykonania danego elementu, żeby dostać nowej motywacji do pracy. Takie obserwowanie innych drużyn pozwala też spojrzeć na własny trening z trochę innej strony i zastanowić się, co możemy jeszcze poprawić lub rozwinąć. - podkreśla Paulina.
Weronika zdecydowanie przyznaje temu stwierdzeniu rację i podaje przykłady:
- Obserwowanie zagranicznych ekip mocno otwiera głowę i zmienia spojrzenie na własne podejście do cheerleadingu. Każdy kraj wypracował swój unikalny styl, z którego można czerpać garściami.Świetnym przykładem jest Finlandia, gdzie na pierwszy plan wysuwa się absolutna precyzja i doskonała technika wykonania każdego elementu. Z kolei oglądanie drużyn z Japonii czy USA to zupełnie inny poziom. Zawodnicy z tych krajów mają niesamowity, dopracowany do perfekcji performance oraz obłędną synchronizację, w której każdy ruch jest dociągnięty w tym samym ułamku sekundy. Podpatrywanie takich ekip daje ogromną motywację. Widzimy, do jakiego poziomu można dążyć i często inspirujemy się konkretnymi rozwiązaniami, podchwytując techniczne detale od Skandynawów czy budowanie dynamiki na wzór drużyn z USA i Japonii. To po prostu wyznacza nowe cele w naszym własnym treningu.

Wymiana kulturowa nie kończy się na zawodach
Dzięki wymianie kulturowej na Mistrzostwach Świata zawodniczki z wielką chęcią chciałyby odwiedzić wiele nowych miejsc, które reprezentowały ich współzawodniczki.
- Gdybym miała wybrać, z ogromną chęcią odwiedziłabym Japonię oraz Tajlandię. Zawodnicy z tych krajów zaprezentowali zupełnie inne podejście do cheerleadingu i niesamowitą, unikalną technikę. Bardzo chciałabym zobaczyć z bliska, jak wyglądają ich codzienne treningi, od kuchni poznać ich metody szkoleniowe oraz przekonać się, jak budują tak obłędną synchronizację i precyzję. - mówi Weronika Pękul.
Paulina Nędza wspomina o Stanach Zjednoczonych, które marzy odwiedzić nie tylko jako uczestnik Mistrzostw, lecz poznając ten kraj zarówno pod względem codziennego rozwoju cheerleadingu w USA, ale także czysto turystycznie.
Czy zawody takie jak Mistrzostwa Europy i Mistrzostwa Świata pozwalają poczuć się jeszcze mocniej częścią międzynarodowej społeczności cheerleadingowej?
Paulina Nędza z pełnym zdecydowaniem przyznaje, że tak. Jest to budowanie świadomości, że należy się nie tylko do znanej grupy z Polski, ale do dużej społeczności międzynarodowej. Takie spotkania to także wzajemne wsparcie, kibicowanie międzykontynentalne, pozbawione zazdrości czy eliminacji. To wsparcie - coś, czego ludzie potrzebują bez względu na to skąd są i czym się zajmują.
- Dzięki temu po kilku takich wyjazdach zaczynamy kojarzyć zawodników z innych państw i cieszymy się, kiedy możemy ponownie ich spotkać na kolejnych zawodach. To sprawia, że Mistrzostwa Świata czy Europy są czymś więcej niż tylko rywalizacją – są też okazją do poznawania ludzi i budowania relacji, które zostają z nami na dłużej. - podsumowuje Paulina.
Według Weroniki udział w Mistrzostwach Europy i Świata to zmiana perspektywy i koniec patrzenia na ten sport lokalnie tylko z poziomu własnego podwórka.
-Kiedy wychodzi się na tę samą matę z drużynami z całego świata, a potem rozmawia z nimi za kulisami czy bawi na Exchange Party, natychmiast znika jakikolwiek dystans. Nagle okazuje się, że niezależnie od tego, czy ktoś przyjechał z drugiego końca świata, czy z sąsiedniego kraju, wszyscy żyjemy tymi samymi emocjami, zmagamy się z podobnymi wyzwaniami na treningach i dzielimy tę samą pasję. - dodaje.
Wyjazd jest - jak dodaje - zbiorem wspaniałych wspomnień, dumy z reprezentowania Polski na świecie i masą nowych kontaktów i znajomości. To także radość z tego, że można tworzyć ten sport razem z najlepszymi.
Wiele plusów i tak naprawdę żadnych minusów - nasze zawodniczki swoje wspomnienie wyjazdów zagranicznych i wymiany kulturowej podczas spotkań z zawodnikami z całego świata ubierają w same dobre emocje. I taki właśnie jest ten sport - cheerleading daje radość z życia i bycia częścią globalnej społeczności, która pozwala nasycić pasją i motywacją do rozwoju cheerleadingu na lokalnym, polskim, coraz prężniej rozwijającym się gruncie.
Autor: Katarzyna Kątna
Zdjęcia: Archiwum prywatne Weroniki Pękul
